W miniony weekend, jak już pewnie wiecie, odbyła się druga edycja Bykonu – Bydgoskiego Konwentu Multifandomowego. Miałem przyjemność uczestniczyć w tej imprezie, spróbuję więc zdać z niej dzisiaj krótką relację, przy czym nie będę owijał w bawełnę i powiem Wam od razu: udał się ten Bykon, więc jeśli lubicie jeździć na konwenty, albo nawet nigdy wcześniej na takowym nie byliście, a chcielibyście spróbować, zapiszcie sobie tę nazwę w notatniku i koniecznie wpadnijcie za rok. Zapewniam, że nie pożałujecie.

Oczywiście, impreza jaką jest konwent, ma to do siebie, że gdyby każdy jej uczestnik zdał swoją relację, każda byłaby inna, bo przecież nie sposób być w wielu miejscach naraz. Dlatego też moje sprawozdanie ograniczę do tych punktów programu imprezy, w których brałem udział. Cosplayerzy, jakkolwiek przykuwający oko i wzbudzający podziw, interesują mnie w stopniu ograniczonym, podobnież gry planszowe, konsolowe i inne tego typu atrakcje. Mam nadzieję, że wszyscy, którzy brali w nich udział, świetnie się bawili, ale dla mnie mięskiem na każdym konwencie są prelekcje, więc będzie głównie o tym.

Niestety, z przyczyn niezależnych nie mogłem uczestniczyć w Bykonie w pełnym wymiarze czasowym, w związku z czym zmuszony byłem odpuścić sobie tak bardzo interesujące mnie prelekcje jak te dotyczące Łotra 1, nadchodzącego właśnie Mass Effect: Andromeda, fanowskich teorii dotyczących Gwiezdnych Wojen czy też tej o mniej znanych produkcjach science fiction. Jeżeli zatem do czegokolwiek miałbym się przyczepić, byłoby to rozplanowanie prelekcji, zbyt wiele bowiem ciekawego działo się w sobotni wieczór, kiedy już musiałem niestety być gdzie indziej. Z drugiej strony oczywiście nigdy wszystkim nie dogodzisz, więc po prawdzie ciężko z tego organizatorom robić zarzut. Tym bardziej, że na kilka prelekcji trafiłem trochę z braku laku, a okazały się naprawdę interesujące, jak choćby ta dotycząca sposobów na pisanie Michała „Venrisa” Cieczko lub „Jak wydać książkę i na tym nie stracić (a może nawet zarobić)” Pawła Jakubowskiego (nie ukrywam, że po recenzji Barnima zainteresowałem się bardziej zagadnieniami działania rynku). Ogólnie w godzinach, w których uczestniczyłem w imprezie, poza małymi wyjątkami nie miałem jakichś zdecydowanych faworytów, ale pozwoliło mi to trafić na kilka prelekcji, na które inaczej bym się nie wybrał, a które ostatecznie okazały się naprawdę interesujące. Ostatnio coraz bardziej interesuje mnie kierunek wschodni więc prelekcja o błędach w książkach o Japonii prowadzona przez Adriannę Wosińską z wydawnictwa Kirin okazała się jak najbardziej na miejscu. Tym bardziej, że chwilę wcześniej na ichnim stoisku skusiłem się na książkę o roli animacji w kulturze japońskiej na przykładzie produkcji studia Ghibli (nie wiem co prawda, kiedy uda mi się do niej zajrzeć, ale jakoś nie umiałem sobie odmówić).

Jednak najfajniejszą prelekcją okazała się ta prowadzona przez Nerd Kobietę, podczas której punktem wyjścia było postapo AD 2017, a ostatecznie udało nam się zarówno pochwalić jak i obśmiać wiele powieści i produkcji wykraczających poza ten nurt. Prelekcja luźna, prowadząca lubiąca co jakiś czas skorzystać z nieco bardziej dosadnych określeń, zaangażowana sala, było po prostu fajnie. Prelekcja podobno jest cykliczna, jestem zatem przekonany, że spotkamy się jeszcze podczas innych konwentów. I gdyby były wątpliwości: nie załapałem się na żadną z nagród, więc nie można zarzucić mi interesowności.

W niedzielę zahaczyłem jeszcze o prelekcję o twórczości Strugackich Kamila „Rączki” Jeleńskiego, o tyle dla mnie istotną, że nieznajomość ich twórczości stanowi od dawna dla mnie jedną z bardziej wstydliwych kwestii. Na koniec chłopak z Kanapki z Sensem opowiedział o Netfliksowych serialach i choć nie zawsze się z nim zgadzałem, zdołał mnie zachęcić do powrotu do kilku produkcji, z których zrezygnowałem po obejrzeniu pierwszego odcinka (Jessica Jones, The OA).

Jedna rzecz zaskoczyła mnie podczas Bykonu. Był to mój trzeci konwent po zeszłorocznych Pyrkonie i Coperniconie. O ile na poznańskiej imprezie, jeśli koniecznie zależy Ci na obecności podczas którejś z prelekcji raczej musisz odpuścić sobie wcześniejszą, by ustawić się w kolejce, o tyle zarówno impreza toruńska, jak i bydgoska pod tym względem wypadają przyjemniej. Na zeszłorocznym Coperniconie skupiłem się na bloku poświęconym Stanisławowi Lemomi i pamiętam, że podczas większości prelekcji frekwencja jakoś nie powalała. Tymczasem tutaj gdzie się nie udałem sale niemal pełne, mimo iż konwent kilkukrotnie mniejszy. Podejrzewam, że za nikłą frekwencją w Toruniu stała tematyka (Lem – co zdecydowanie źle o nas świadczy), ale mimo wszystko ilość osób uczestniczących w prelekcjach na Bykonie może zaimponować.

Podsumowując, Bykon 2017 okazał się naprawdę fajną imprezą. Jestem przekonany, że rośnie nam w Bydgoszczy coś bardzo ciekawego i kolejne edycje okażą się być jeszcze większym sukcesem zarówno programowym, jak i frekwencyjnym, czego życzę tak sobie, jak i twórcom konwentu.

Organizatorom dziękuję nie tylko za miło spędzony czas, ale i głównie za propozycję patronatu, darmową wejściówkę oraz umieszczenie nazwy mojego bloga w konwentowym informatorze. Wierzę, że w przyszłości będą mieli ze mnie i z mojego bloga nieco więcej pożytku i korzyści. Pozdrawiam serdecznie i oby do Bykonu 2018.

Reklamy